Polki nie chodzą do ginekologa!
Przeczytaj też
Pomocy, ręce mi się pocą!
Twoje ciało ostrzega przed chorobą!
Znajdź swoje drzewo i przytul się do niego!
Z badania przeprowadzonego przez Millward Brown SMG/KRC na zlecenie Fundacji MSD dla Zdrowia Kobiet, wynika, że 6 proc. kobiet nigdy nie było u ginekologa. To przede wszystkim kobiety starsze, powyżej 55 roku życia, z wykształceniem podstawowym, mieszkające na wsi. 25 proc. kobiet odwiedza ginekologa co najmniej raz na pół roku, a 38 proc. - raz w roku.
"Im zamożniejsze i lepiej wykształcone respondentki, tym częściej chodzą do lekarza i robią badania. Ale Polki mają tendencję, by chodzić do lekarzy dopiero wtedy, gdy coś się dzieje. Najczęściej chodzą też do ginekologa przy okazji ciąży" - mówiła w czwartek na konferencji prasowej, na której prezentowano wyniki badania, prof. Antonina Ostrowska z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.
Aż 69 proc. kobiet z wykształceniem podstawowym było u ginekologa dwa lata temu lub dawniej, a 15 proc. kobiet powyżej 55 lat nigdy nie miało robionej mammografii. Z kolei 25 proc. kobiet nie wykonuje regularnie badań cytologicznych (19 proc. robi ją raz na trzy lata lub rzadziej, a 6 proc. nigdy).
Niepokojące jest to, że pomimo ogólnych deklaracji kobiet na temat zrozumienia znaczenia profilaktycznych badań cytologicznych, w praktyce ich wiedza na ten temat jest niekompletna i pełna stereotypów, które pozwalają wierzyć, że ryzyko raka piersi czy szyjki macicy ich nie dotyczy. Przykładowo, aż 47 proc. kobiet z wykształceniem podstawowym nie robi badań cytologicznych, bo uważa, że "co ma być, to będzie" a 45 proc. nie wykonuje badań mammograficznych, gdy im nic nie dolega. Z drugiej strony 97 proc. kobiet ma świadomość, że regularne badania cytologiczne mogą uchronić przed rakiem szyjki macicy, a 96 proc. wie, że regularna mammografia pozwala na wykrycie raka piersi w początkowym stadium.
Choć o profilaktyce coraz więcej się mówi, coraz lepsza jest diagnostyka, to zachorowalność na raka piersi i raka szyjki macicy jest coraz większa - podkreśliła prof. Violetta Skrzypulec, kierownik Katedry Zdrowia Kobiety Śląskiego UM.
"Profilaktyka dotyczy najbardziej intymnych części ciała. Z jednej strony kobiety odczuwają wstyd z tym związany, nie są bowiem nauczone, jak oswoić się ze swoim ciałem, jak o nim rozmawiać; z drugiej strony boją się tego, co będzie, gdy zachorują. Dlatego tak ważna jest edukacja" - mówiła Skrzypulec.
"Jako kobieta, matka dorosłej córki i lekarz uważam, że nie ma nic prostszego w medycynie niż profilaktyka i nic trudniejszego niż zrozumienie jej znaczenia" - dodała.
Zdaniem prof. Ostrowskiej, przezwyciężenie wszystkich tych przeszkód, oporów i stereotypów jest jednym z istotniejszych zadań profilaktyki ginekologicznej i wymaga zaangażowania różnych podmiotów. Prof. Skrzypulec zaznaczyła, że bardzo ważne jest, by o tych sprawach rozmawiać z kobietami ich własnym językiem; informacje powinny być zróżnicowane i uwzględniać sposób, w jaki one same myślą o swoim zdrowiu.
Fundacja MSD dla Zdrowia Kobiet wspiera i inicjuje wszelkie działania, których celem jest upowszechnianie wiedzy na temat zagrożeń dla zdrowia kobiet oraz podejmowania działań edukacyjnych i promocyjnych w tym zakresie. Honorowy Patronat nad Fundacją objęła była sekretarz stanu USA Madeleine Albright.
Badanie zostało przeprowadzone przez Millward Brown SMG/KRC na zlecenie Fundacji MSD dla Zdrowia Kobiet, w dniach 23-30 kwietnia 2010 r., na próbie 652 kobiet w wieku 25-59 lat.(PAP)
fot. JupiterImages
PAP akw/ abr/ jra/ krf/
Opinie: 66

ja nie chodze. ot i tyle. ktora chce to niech chodzi.

Dlaczego jest tak że w Polsce przy każdej wizycie ginekologicznej bada się palcami pochwę,czego się unika w Anglii i innych krajach.Robi się usg itp.Przy ciąży częste badanie kończy się to podszyciem.Nie bada się kobiet tak często dopochwowo,na kozetkach dlatego nie ma problemów z chodzeniem z dolegliwościami ginekologicznymi,a nie na fotelu ginekologicznym jest mniejszy stres.Wiadomo jak tu ktoś napisał że w obecności partnera lub położnej.Dużo badań związanych z ginekol

cd ona zaczęła podniesionym głosem że jej wmawiam że w pracy nie była. Na to wchodzi p. doktor, zaczyna coś mówić do położnej o znajomej którą przyjęła bez kolejki (byłam tego świadkiem) przerywając mi, więc co robię wychodzę. Spróbuję z domu dodzwonić się do innej przychodni. I co znowu nikt nigdzie nie odbiera. Dodam że chodzi o wizytę na książeczkę RUM.

Chodziła do tej pory co roku. Ale w tym roku to parodia w przychodni. Dzwonię i dowiaduję się że mam wyznaczone dni na dzwonienie, inaczej muszę osobiście się złościć żeby się zarejestrować. Na następny dzień dzwonię przez 2 i pół godziny ale nikt nie odbiera. Jadę więc na drugi dzień osobiście ale okazuje się że mogę tylko telefonicznie lub osobiście w co drugi poniedziałek po 10 każdego miesiąca. Gdy tłumaczę położnej że próbowałam się dodzwonić ona zacz

A ja nie chodzę do ginekologa w ogóle i nie zamierzam!

Mój lekarz wykonuje cytologię raz na trzy lata. Kiedyś poprosiłam o cytologię gdyż od poprzedniej minął już prawie rok to dowiedziałam się, że zrobi mi za dwa lata a kiedy zadzwoniłam do pomorskiego NFZ pani stwierdziła, że takie jest prawo i lekarz decyduje o wcześniejszej cytologii a u mnie najwidoczniej nie było podstaw. Pozdrawiam panie i dziewczyny, które mają normalnych ludzkich lekarzy.

Od lat chodziłam do wspaniałej pani ginekolog.Dr Ryskala w Nowej Hucie.No cóż nie tylko ja do niej chcialam chodzić.Terminy dostania sie to ponad pół roku. Jest to lekarz z prawdziwego zdarzenia.Ona sprawdza zawsze w karcie kiedy robiona cytologia, mammografia, usg. Ale te terminy!!!!

Ja chodzę do lekarza regularnie. I coc z tego? Pani wypisuje receptę i na tym koniec wizyty. Pochwy jej się badać nie chce, o piersiach nie wspomnę, usg nigdy nie zaproponowała. raz na dwa lata przypomni sobie o cytologii i enzymach wątrobowych. W zwiazku z tym do lekarza chodzę czasami prywatnie, gdzie jestem przebadana od stóp do głów. A ze wizyta jest droga i stać mnie na nią raz na dwa lata, to suma sumarum należę do kobiet o których można powiedzieć że nie dbają o prof

Najpierw wykształćcie lekarzy, a potem pacjentów edukujcie. W tym chorym systemie kobieta jest traktowana jak śmieć, właściwie jak prostytutka. Prywatnie jest inaczej, ale kogo na to stać. Zresztą to chore, żeby za szacunek osobno płacić lekarzowi.

W Polsce panuje ogolnie brak szacunku dla czlowieka, a szczegolnie w suzbie zdrowia
Masz swoje poglądy? Tu jest miejsce, gdzie możesz je swobodnie
wyrazić!
Pisz, komentuj i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będziemy
tolerować niecenzuralnych wypowiedzi i wulgaryzmów. Wymieniaj poglądy a
nie obelgi. Zasady Opinii.















