Dwa oblicza terapii raka prostaty
Przeczytaj też
Co każdy palacz powinien wiedzieć?
Czas wzmocnić swoją odporność!
10 sekretów szczupłej sylwetki
Powszechnie stosowana terapia hormonalna raka prostaty może pośrednio zwiększać ryzyko rozwoju przerzutów i guzów wtórnych - ostrzegają naukowcy z USA na łamach pisma "Nature".
Cząsteczki zaangażowane w ten proces mogą stać się celem kolejnych terapii poprawiających szanse pacjentów.
Nowotwór złośliwy męskiego układu moczowo- płciowego to potocznie rak prostaty, jest chorobą śmiertelną. Czynnikami ryzyka zachorowania na ten rodzaj raka są wiek, rasa (najmniejsze zagrożenie stwierdzono u Azjatów i Indian), uwarunkowania genetyczne, promieniowanie rentgenowskie, tytoń, alkohol, narkotyki, niektóre barwniki i konserwanty zawarte w pokarmie, dieta bogata w tłuszcze roślinne a uboga w warzywa i owoce oraz powiększona prostata.
Do najczęstszych objawów należą potrzeba częstego oddawania moczu, w którym dodatkowo może pojawiać się krew, trudności z wypróżnieniem, ból oraz pieczenie, ból pleców, spadek masy ciała, zaburzenia erekcji i obecność krwi w spermie. Celem powszechnie stosowanej terapii hormonalnej jest obniżenie poziomu męskich hormonów - androgenów, które występują w gruczole krokowym i we wczesnych stadiach mobilizują rozwój i wzrost komórek nowotworu; podobny efekt ma usunięcie prostaty.
Jak podkreślają autorzy pracy Michael Karin z University of California wraz z kolegami, na kolejnych etapach choroby nowotworowej rak przechodzi w stadium niewrażliwe na działanie androgenów, nie poddające się leczeniu i charakteryzuje wysoką śmiertelnością. W swoich najnowszych badaniach naukowcy tłumaczą dlaczego.
Jak wykazali badacze zahamowanie dostępności androgenów powoduje śmierć zależnych od nich komórek, ale jednocześnie napędza niebezpieczną odpowiedź zapalną. Do guza napływają masowo limfocyty B i wydzielają cytokinę o nazwie limfotoksyna, która aktywuje ścieżki sygnału umożliwiające komórkom wzrost niezależny od androgenów.
W badaniach na myszach chorych na raka naukowcy wykazali, że zaburzenie odkrytego przez nich mechanizmu opóźnia rozwój raka niezależnego od androgenów o 3-4 tygodnie. Naukowcy spekulują, że podobna interwencja mogłaby przedłużyć etap przed pojawieniem się niezależnych od androgenów guzów wtórnych u pacjentów poddanych terapii obniżającej poziom androgenów o 2-3 lata. (PAP)
fot. JupiterImages
Przeczytaj koniecznie: Hormon wzrostu dla wszystkich
Polecamy: Zakochaj się! Wejdź na doserca.pl
PAP kdo/ tot/
Opinie: 0
Masz swoje poglądy? Tu jest miejsce, gdzie możesz je swobodnie
wyrazić!
Pisz, komentuj i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będziemy
tolerować niecenzuralnych wypowiedzi i wulgaryzmów. Wymieniaj poglądy a
nie obelgi. Zasady Opinii.















