wyszukanie zaawansowane

Multimedia

Wasza strefa Fit!

Fitnesski

Kulturyści

01. galeria

Dołącz do nas

Dodaj Galerię |Tekst

Sonda

Solarium&Fitness

Słońce na receptę

fot. Archiwum Solarium&Fitness
29.06.2011

SOLARIUM&Fitness

Jestem typowym Szkotem, jasna karnacja nakrapiana piegami, równie jasne włosy, klasyczny kandydat do groźnej choroby skóry – czerniaka złośliwego.

Oparzony hiszpańskim słońcem nos jeszcze bardziej wysunął mnie przed szereg narażonych na tę chorobę. Chyba zatem nikogo nie zdziwi, jeśli powiem, że od tamtej pory unikałem kąpieli słonecznych. Zwłaszcza że specjalizuję się w leczeniu ludzi z zaawansowanym czerniakiem, który jest nowotworem wyjątkowo złośliwym, często prowadzącym do śmierci.

Odkąd trzydzieści lat temu rozpoczęliśmy w Australii kampanię zdrowotną Slip-Slop-Slap (Slip on a shirt, slop on sunscreen and slap on a hat – włóż koszulkę, posmaruj się kremem z filtrem przeciwsłonecznym i chroń głowę czapką), zalecającą zabezpieczenie się przed słońcem wszelkimi sposobami, sam przez całe siedem lat nie wyszedłem na plażę bez nałożenia na skórę blokera opalania i zawsze paradowałem w T-shircie, nawet kąpiąc się.

Obecnie zdaję sobie sprawę, że tamte zalecenia zamiast zmniejszać ryzyko zapadania na raka skóry, raczej je zwiększają. A to z prostej przyczyny, że (o ironio!) słońce jest niezbędne, aby w naszej skórze mogła powstawać witamina D. A zatem prozdrowotna kampania paradoksalnie mogła doprowadzić do niebezpiecznie niskiego poziomu witaminy D u ludzi, a tym samym zwiększyć ich podatność na czerniaka. Kąpiele słoneczne mogą się okazać skuteczną obroną przed tym groźnym nowotworem.

Zacząłem zgłębiać wiedzę, zainteresowało mnie dobroczynne działanie witaminy D zabezpieczające przed rakiem. To było piętnaście lat temu, pracowałem wówczas w zespole sprawdzającym kuracje witaminą D w przypadkach raka piersi, kuracje, jak się okazało, bardzo skuteczne. Jednak projekt zarzucono z przyczyn technicznych. Niewiarygodne, ale okazało się, że witamina D może zwalczać nowotwory na wiele sposobów, włączając w to przyspieszenie rozpadu komórek rakowych.



Nieco później, w czasie badań nad szczepionką na raka, odkryłem, że pacjenci z silnym odczynem poszczepiennym mają prawidłowy poziom witaminy D. Mocniejsza reakcja immunologiczna oznacza lepszą skuteczność szczepień. Kilka lat temu naukowcy z Uniwersytetu w Leeds poczynili zdumiewające odkrycie, że bardzo niski poziom witaminy D ogromnie zwiększa ryzyko zachorowania na raka skóry. To rzuciło cień na ideę powstawania czerniaka z powodu zbytniego nasłoneczniania ciała.

Dużo słońca to dużo witaminy D i – prawdopodobnie – mniejsze narażenie na nowotwory.

Natychmiast określiłem poziom witaminy u swoich pacjentów. Wyniki mnie zadziwiły. Spodziewałem się niedoborów u najwyżej 30% badanych, tymczasem prawie 90% chorych na raka miało za mało „słonecznej” witaminy. Obecnie u każdego nowego pacjenta określam poziom witaminy D w organizmie i, jeśli jest za niski, zlecam suplementację. Czy dzięki temu zwiększają się szanse w walce o życie? Tego jeszcze nie wiemy, obserwację prowadzimy dopiero od sześciu miesięcy, ale wydaje się, że przyjęliśmy właściwy kierunek działań.

A wskazania dla zdrowych? Więcej słońca! Dotychczasowy paniczny strach przed promieniowaniem UV, a co za tym idzie niemal ukrywanie dzieci przed słońcem od narodzenia, doprowadziły do krzywicy u wielu z nich.

Z radością więc przekazuję oficjalne zalecenie, aby codziennie zażywać kąpieli słonecznych przynajmniej przez kilka minut nie zabezpieczając się kremami z filtrem.

Już wiemy, jak ważny dla zdrowia jest poziom witaminy D w organizmie. Ale sama wiedza nie wystarcza. Potrzeba praktyki. Badania dowodzą, że ogromna część społeczeństwa Wielkiej Brytanii ma za mało witaminy D (częściowo ze względu na niesprzyjające warunki klimatyczne, które przez sześć miesięcy w roku uniemożliwiają wystarczające nasłonecznienie skóry).

Chciałbym, aby lekarze zajmujący się chorymi na różne postacie nowotworów poddali podopiecznych odpowiednim badaniom. Oznaczenie poziomu witaminy D we krwi jest tanie i łatwe. Jak określić leczniczą dawkę słońca? Jak dobrać ewentualne suplementacje? Odpowiedzi na te pytania przyniosą ogromne korzyści niewielkim kosztem. A na razie mogę powiedzieć, że całkowicie zmieniłem podejście do nasłoneczniania. Obecnie, gdy gram w tenisa czy jeżdżę na nartach, zabezpieczam kremem jedynie twarz, ewentualnie ramiona, i to jedynie w najgorętsze dni lub w godzinach południowych. Delikatne zaróżowienie skóry nie jest groźne (oczywiście, gdy czuję lekkie pieczenie, natychmiast zabezpieczam skórę kremem z filtrem, tak samo dbam o wcześniej poparzony nos). Ale moje ogólne przesłanie brzmi: słońce nie jest straszne – słońce to radość, a więc ciesz się nim!

Źródło: http://solarium.net.pl/

"SOLARIUM & Fitness" nr 2/2011, str. 22-23

 

Red. Opracowano na podstawie: Prof. Angus Dalgleish, Daily Mail

REKOMENDACJA
2011-07-03 04:57:19
~az

Nareszcie cos sensownego! Zawsze uwazalam,ze slonce to zdrowie,cale zycie opalalam sie dosc intensywnie,chroniac jedynie twarz np. robiac cien tylko na twarz albo zaslaniajac kawalkiem materialu.

2011-07-02 23:06:48
~shadow man

słońce mnie zabija , pali moją skórę bez mała żywym ogniem , nienawidzę wiosny oraz lata , chowam się we własnym cieniu ..

Masz swoje poglądy? Tu jest miejsce, gdzie możesz je swobodnie wyrazić!
Pisz, komentuj i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będziemy tolerować niecenzuralnych wypowiedzi i wulgaryzmów. Wymieniaj poglądy a nie obelgi. Zasady Opinii.