Kontrowersyjna witamina D
W lipcu 2008 r. na łamach „Washington Post” opublikowano materiał podpisany przez Roba Steina dotyczący witaminy D. Jest to publikacja o tyle ciekawa, że rzuca nowe światło na kwestie niedoboru tej witaminy w organizmie.
W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono w ostatnim czasie wiele badań dowodzących, że witamina D jest korzystna dla zdrowia. Dało to początek polemice na temat tego, czy zalecenia dotyczące „słonecznej witaminy” nie są przestarzałe, a tym samym nie narażają niepotrzebnie milionów osób na większe ryzyko zachorowalności na choroby nowotworowe, serca, cukrzycę oraz inne schorzenia.
Z przeprowadzonych badań wynika, że niedobór witaminy D wiąże się z większym ryzykiem zawału serca u mężczyzn, mniejszą szansą na wyzdrowienie u pacjentów cierpiących na raka piersi, jelita oraz choroby nerek, zaś w przypadku dzieci większe ryzyko zachorowania na cukrzycę. Inne badania wskazują, że wyższy poziom witaminy D redukuje ryzyko przedwczesnej śmierci z powodu wymienionych wyżej chorób.
Co ciekawe, w świetle tych badań niektóre towarzystwa medyczne rozważają wprowadzenie nowych rekomendacji na temat minimalnej dziennej dawki witaminy D. Także Amerykańskie Towarzystwo Medyczne nie pozostało obojętne i wezwało do ponownej oceny swoich zaleceń.
Należy podkreślić, że wielu czołowych ekspertów ostrzega, że jest jeszcze za wcześnie, aby zachęcać do przyjmowania większych dawek witaminy D. Pozytywne efekty zwiększenia dawki, mimo pierwszych niezwykle zachęcających wyników, nie zostały całkowicie udowodnione. Eksperci zwracają uwagę, że witamina D w dużych dawkach może być toksyczna dla organizmu, może także doprowadzić do zwiększenia ryzyka pojawienia się pewnych problemów zdrowotnych. Nikt nie zna skutków stosowania większych dawek witaminy przez dłuższy czas.
Opinie: 0
Masz swoje poglądy? Tu jest miejsce, gdzie możesz je swobodnie
wyrazić!
Pisz, komentuj i dyskutuj. Pamiętaj o tym, że nie będziemy
tolerować niecenzuralnych wypowiedzi i wulgaryzmów. Wymieniaj poglądy a
nie obelgi. Zasady Opinii.















